piątek, 21 kwietnia 2017

Tajemnica spółdzielczego blaszaka.

Obok ul. Jana Samsonowicza (naprzeciwko podstacji ciepłowniczej przy Samsonowicza 25) stoi blaszana buda Spółdzielni Mieszkaniowej im. W. Z. Nałkowskich. Oto widok tejże budy (wraz z obrazem części jej zawartości):
Jak doskonale widać, na ubitej ziemi (czyli na klepisku) stoi traktor marki ZETOR, obok leżą jakieś worki z czymś wyglądającym na chemikalia (może z nawozami sztucznymi). Widok ten - podobnie żenujący, jak siedziba Rady Dzielnicy Wrotków (w także spółdzielczej budowli) - może kojarzyć się z jakąś marnie zarządzaną spółdzielnią kółek rolniczych lub z prywatnym gospodarstwem rolnym, którego właściciel przepił unijne dotacje. Takie przypuszczenia byłyby mylne, dalekie od rzeczywistości. To przecież jest spółdzielnia mieszkaniowa (przynajmniej oficjalnie) - i to nie byle jaka, bo członkiem jej Rady Nadzorczej jest sam pan Tomasz Pitucha (między innymi, jeden z kilkunastu pełnomocników Wojewody Lubelskiego). Nie chodzi o budę jakiegoś prymitywnego wieśniaka - ale o lubelską, spółdzielczą, miejską budę z blachy, bez podłogi i zabezpieczeń ekologicznych, by gleba bez przeszkód mogła przyjmować "bogactwo tablicy Mendelejewa" i by różne syfy (w tym bardzo groźne dla przyrody ropopochodne) mogły dostawać się do wód - a na Wrotkowie i w okolicach (np. na łąkach po drugiej stronie Bystrzycy) umieszczono ujęcia wody pitnej.
Tak to miejsce wyglądało w 2011 roku
(w tle ul. Diamentowa oraz ul. Energetyków):
Osoby zatroskane o stan środowiska naturalnego lub zaniepokojone "darami spółdzielczej chemii" mogą skontaktować się z odpowiednimi służbami - np. z Wydziałem Ochrony Środowiska lubelskiego Urzędu Miasta (tym samym wydziałem, który osikowy kołek wbił w mapę "projektu koncepcyjnego" rozbudowy ul. Jana Samsonowicza).

Lublin jest bombowy - niemalże dosłownie

Starałem się unikać wywoływania paniki w okresie gromadzących najwięcej uczestników imprez związanych z obchodami siedemsetletniej rocznicy...